Zgliszcza – recenzja pierwszego dodatku do 51 Stanu: Master Set

Napisał w kategorii 51 Stan, Dodatki dnia 10 stycznia 2018 o godz. 12:14.

Trochę nam zajęło zrecenzowanie Zgliszczy – pamiętam jak dziś wpis z lipca 2017 roku, kiedy użyłem stwierdzenia „nasza recenzja już niedługo”, ale co tam, po pół roku w końcu jest.

Tak jak w przypadku recenzji 51 Stanu: Master Set czy recenzji Death Breath, tak i tym razem zrecenzowaliśmy Zgliszcza wspólnie, we trzech: ja (Ender), Bodzio oraz Jacek. Czy byliśmy zgodni? A może mieliśmy zupełnie inne wrażenia? Szczegóły znajdziecie poniżej.

51. Stan Master Set: Zgliszcza to pierwsze rozszerzenie do gry 51 Stan: Master Set inspirowane starym dodatkiem o nazwie Ruiny wydanym w 2012. Nowy zestaw 50 kart z dodatku Zgliszcza, wprowadza ulubione karty z oryginalnego rozszerzenia, które dodają nową mechanikę do podstawowej wersji gry.

Zacznijmy od spraw technicznych: dzięki uprzejmości Portal Games w nasze ręce wpada egzemplarz recenzencki Zgliszczy – pudełko zawiera 50 nowych kart oraz instrukcję. Jakość wykonania wszystkich elementów jak zwykle stoi na najwyższym poziomie i niczym nie odstaje od pozostałych produktów Portalu.

Instrukcja jest krótka, ale konkretna i przejrzysta – zawiera wszystkie niezbędne informacje, by dosyć szybko zapoznać się z nowymi zasadami. A te są dosyć ciekawe: motywem przewodnim jest recykling, bo każdą odrzuconą kartę da się odzyskać, a każde ruiny odbudować. Dzięki temu rozgrywka staje się jeszcze bardziej urozmaicona – wprowadza nowości, ale na szczęście nie wywraca jej do góry nogami. Jak dla mnie balans został tutaj bardzo dobrze zachowany.

Grafiki lokacji wyglądają świetnie i pasują idealnie do wyglądu 51 Stanu: Master Set – dosyć szybko „wtapiają się w otoczenie”. Podczas rozgrywki jeszcze bardziej trzeba interesować się tym, co odrzucają inni gracze, zamiast skupiać się na rozwoju własnego stanu, a także umiejętnie pozbywać się własnych kart, by za bardzo nie pomagać przeciwnikowi.

Drugi punkt widzenia – Bodzio

Od dawna wyczekiwany nowy produkt ze stajni Portalu zagościł wreszcie na redakcyjnym biurku. A jak jest pretekst, to i czas w napiętym terminarzu się znajdzie. Ponownie zanurzyliśmy się w tej, niezachęcającej wizji ziemi zza Atlantyku.

Zasadniczo, przebieg rozgrywki się nie zmienił. Produkujemy, budujemy, łupimy, podpisujemy umowy, budujemy, łupimy… Aż uzbieramy 25 punktów, kiedy to zaczyna się końcowa faza starcia między graczami.

Nową mechaniką w dodatku jest osobisty stos kart odrzuconych. Tym razem karty nie dość, że nie trafiają na wspólną kupkę, jak w podstawce, to jeszcze można z nich skorzystać w dalszej rozgrywce. Funkcji tych dostarczają zarówno wprowadzone lokacje, jak i trzeci stos Kart Połączeń. Warto więc śledzić i pamiętać karty odrzucane przez pozostałych graczy, bo może się tam trafić niezbędna do naszego stanu perełka. Z drugiej strony, podczas dobierania kart można pokusić się o taktyczną zagrywkę i wybrać niekoniecznie najlepszą dla siebie kartę, byle tylko rywale nie pobrali jej później ze stosu. Instrukcja do dodatku mieści się na jednej stronie, ale wyraźnie poszerza zakres zagrań, jakie mamy do dyspozycji.

Karty nowych lokacji są pieczołowicie zaprojektowane. Zamieszczone na nich ilustracje są bardzo atrakcyjne, a i nazwy często wywołują uśmiech na twarzy. Mnie ciągle bawi “Red Ania” :)

Osoby zaznajomione z podstawową wersją gry prawdopodobnie podzielą się na dwa stronnictwa. Jedni ucieszą się, że drobne zmiany wzbogacają rozgrywkę, inni zapewne oczekiwali większego przełomu i postawienia gry na głowie. Mnie podejście pt. “Więcej (prawie) tego samego, ale lepiej” satysfakcjonuje i z chęcią umieściłem pozycję “Zgliszcza” w liście do Mikołaja.

Trzeci punkt widzenia – Jacek

51. Stan – Zgliszcza to dodatek do bardzo dobrej gry w klimacie postapo. Jednak z dodatkami różnie bywa. Dobrze jeśli wprowadzają dodatkowe treści i mechanizmy do rozgrywki, jeszcze lepiej kiedy nie zmieniają rozgrywki w diametralny sposób. Podstawa posiada swój niepowtarzalny klimat surowych pustkowi i brutalnej walki o zasoby. Wobec tego najważniejszym oczekiwaniem wobec tego małego pudełeczka było aby charakter 51. Stanu nie został stłamszony.

Pierwsze co rzuca się w oczy to niewielka objętość. Opakowanie jest małe, zawartość to: 50 nowych kart utrzymanych w stylistyce poprzedniczki (po wymieszaniu niemal nie do odróżnienia) oraz instrukcja zajmująca raptem dwie strony. W zasadzie to dobrze – przyswojenie nowych mechanizmów teoretycznie zajmuje niewiele czasu, wobec czego można niemal od razu zasiadać do kolejnej rozgrywki. Teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką i mimo że na papierze wszystko jest jasne, to w trakcie pierwszej partii było kilka dylematów. Na szczęście jest to kwestia do dogadania i zależy od kompanów gry. A w zasadzie rywali. Ponadto jeśli do tej pory graliście na małym stoliku, musicie zainwestować w coś większego – gospodarowanie ruinami wymaga n+1 nowych stosów kart (odpady graczy i karty połączeń), gdzie n to liczba graczy.

Zapadają w pamięć nazwy nowych lokacji – potwierdzające, że autorzy nie zatracili poczucia humoru (mój faworyt to Pony Express). Istotną zmianą jest konieczność maksymalnego skupienia się na posunięciach rywali – wszak to co odrzucą do swojego stosu ruin może się nam bardzo przydać. Oznacza to także, że wybór kart które odrzucamy, też musi być bardzo przemyślany. Przecież nikt nie chce oddać darmowych punktów. Nowości powodują, że do zwycięstwa prowadzi zdecydowanie więcej niż jedna ścieżka. Bardziej od szczęścia do kart liczy się strategia. Zyskujemy głębię taktyczną, która pozwala odratować się nawet gdy jesteśmy przyparci do muru. Wystarczy zniszczyć kilka strategicznych lokacji wroga a następnie, z szyderczym uśmiechem, przejąć je ze stosu jego ruin i obstawić ochroną… Do tego łyk zimnego piwa i wieczór staje się lepszy :)

Reasumując: dodatek spełnił pokładane w nim nadzieje. Jest to nadal stara (młoda) dobra gra, niemniej jednak uzupełniona o nowe funkcjonalności, które dodają kolorytu. W moim odczuciu to małe pudełeczko jest warte swojej ceny.

Podsumowanie

Jak widać po powyższym byliśmy dosyć zgodni: Zgliszcza to dodatek obowiązkowy, jeśli posiadasz 51 Stan: Master Set – polecamy go każdemu, kto lubi spędzać czas nad tą grą. Swoją kopię zgarniecie w sklepiku Portalu za 50 PLN, dodatek zdecydowanie jest wart swojej ceny.

Dodaj komentarz:

Czym jest Neuroshima Hex?

Neuroshima Hex 3.0Neuroshima Hex - jest to strategiczno-taktyczna gra planszowa autorstwa Michała Oracza oparta o grę fabularną Neuroshima, wydana została przez Wydawnictwo Portal w 2005 roku. Rozgrywka (dla 2-4 graczy) polega na prowadzeniu wybranej armii do zwycięstwa poprzez obronę własnego sztabu oraz zniszczenie sztabu przeciwnika. W skład gry wchodzi plansza wraz z zestawem 35 heksagonalnych żetonów dla każdej z armii.